Archive for the ‘Laos’ Category

Luang Nam Tha - Laos

Wtorek, lipiec 14th, 2009

Jesteśmy w małej miejscowości 20 km od granicy laotańsko – chińskiej. Prześpimy się dzisiaj jeszcze w Laosie i jutro z rana ruszamy na przejście. Może zrobilibyśmy to i dzisiaj, ale granica otwarta jest jedynie do godziny 5 popołudniu. Mieszkamy w sympatycznym, małym guest house przy bocznej dróżce. Nareszcie jest troszkę chłodniej – aura przypomina polsko – wieczorno – letnią.

Z Luang Prabang wyjechaliśmy dzisiaj wcześnie rano. Właściwie poza przepięknymi widokami, w pamięci zapisały mi się dwie rzeczy. Głośna muzyka i zagłuszające ją odgłosy wymiotowania Laotańczyków. Współpasażer Łukasza (siedzenie obok) od samego początku trzymał w ręce spory zapas plastikowych woreczków. Jak się okazało bardzo często robił z nich użytek. Podobnie jak pani z siedzenia za mną. Ku uciesze Łukasza pan nienawykły do podróży samochodem opuścił autobus zaledwie po 4 godzinach.

Laos jest przepiękny. Nie odwiedziliśmy wielu miejsc, wiele z tych, które widzieliśmy poznaliśmy jedynie pobieżnie. Nie martwi mnie to jednak. Trzymam się mocnego postanowienia Łukasza. „Ja tu jeszcze wrócę”.   

 

w drodze

Wtorek, lipiec 14th, 2009
w drodze z Luang Prabang

w drodze z Luang Prabang

 

wioska

wioska

 

z okna autobusu lokalnego

z okna autobusu lokalnego

 

no i na dzisiaj starczy

no i na dzisiaj starczy

Luang Prabang - Laos

Poniedziałek, lipiec 13th, 2009

Jutro z rana ruszamy w stronę chińskiej granicy. Opuszczamy Azję południowo – wschodnią – wyjeżdżamy z krajów, w których przemieszczanie się z miejsca na miejsce jest wprawdzie bardzo powolne, ale na małych odległościach. Przed nami ogromne Chiny. Z Mengla – małej miejscowości już po drugiej stronie granicy, ruszyć chcemy w stronę Guilin w południowej części Chin. Przed nami więc około 1,5 tysiąca kilometrów. W drogę…  

Luang Prabang - Laos

Niedziela, lipiec 12th, 2009

Luang Prabang słynie w Azji południowo-wschodniej z niezwykle żywego nocnego marketu. Miejscowe wyroby, począwszy od laotańskich papciów, poprzez biżuterię a skończywszy na aromatycznej kawie, są nie tylko bardzo ładne, ale również, co nie pozostaje bez znaczenia, również bardzo tanie. Są to produkty z pierwszej ręki, prosto od wytwarzającej je miejscowej ludności. Ja sam nie zapanowałem nad rządzą posiadania i zakupiłem dość dużą akwarelę – podobała mi się kolorystyka. Dopiero, gdy trzymałem ją w ręku zacząłem się zastanawiać jak ją w całości przewiozę przez całe Chiny, Mongolię oraz Rosję. Zważywszy na nasz sposób przemieszczania się z miejsca na miejsce zwyczajny rulonik, nawet w woreczku, nic nie pomoże – akwarela skazana jest na zagładę.

Gdy wracaliśmy do naszego guest house`u wpadłem na pomysł, aby wejść do znajdującego się po drodze sklepu z artykułami przemysłowymi i zakupić kawałem rury z dwiema zatyczkami. O dziwo, a w Azji nie zawsze się to zdarza, już od drzwi zauważyłem dokładnie to o co mi chodziło. „Chyba to mamy” – powiedziałem do Marysi. Za pleców usłyszałem: ”Czy jesteście Polakami?”. Odwróciłem się. Stał przede mną około pięćdziesięcioletni Laotańczyk. „Ja też mówię po Polsku” - powiedział. Zdębiałem

Jak się okazało właściciel sklepu przemysłowego przez dwanaście lat mieszkał w Polsce. Wspominał Stan Wojenny z 1982 roku, jego studia na Akademii Medycznej w Gdańsku, podróże po polskich miastach, w tym wycieczki do Poznania czy Krakowa. Jak powiedział, polski klimat bardziej mu odpowiada – „tu w Laosie jest za ciepło”. Fakt. Na północy Laosu wystarczy wyjść na pięć minut z wentylowanego pokoju i już się jest całkowicie mokrym. Niezwykle miłe spotkanie. Umówiliśmy się na jutro.

Luang Prabang

Niedziela, lipiec 12th, 2009
nasz ananasowy obiad

nasz ananasowy obiad

 

Mekong

Mekong

 

wieczorne piwko

wieczorne piwko

 

polski Laotanczyk z synem

polski Laotanczyk z synem

Luang Prabang - Laos

Sobota, lipiec 11th, 2009

Północny Laos wije się serpentynami pomiędzy zielonymi zboczami gór. Bujna roślinność prawie naciera na wąskie drogi. Niesamowite rzeczy dzieją się za oknem - skwitował Łukasz. Laotańczycy, podobnie jak w Kambodży, mieszkają w większości w malutkich chatkach (z maty bambusowej) na palach. Gdyby nie droga przecinająca małe wioski, pomyślałbym, że przeniosłem się w czasie o parę dobrych stuleci. Jak to więc wygląda poza głównymi traktami, których w Laosie jest przecież tak niewiele.
Droga z Vang Vieng do Luang Prabang jeszcze parę lat temu, bo mniej więcej do 2005 roku, nie cieszyła się zbytnim powodzeniem. Zdarzało się bowiem, iż przejeżdżające tędy środki lokomocji atakowane były przez grupy antyrządowych rebeliantów z ludu Hmongów. Stąd też w autobusach, jak wyczytaliśmy, obecność uzbrojonych w broń automatyczną ochroniarzy. Być może. W naszym autobusie nie zauważyliśmy nikogo z karabinem pod koszulką. Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Większość rebeliantów podporządkowała się rządowi. Jest w miarę bezpiecznie.
Autobus przez dobrych parę godzin kręcił się niczym na karuzeli. Próbowałem z Łukaszem rozegrać partyjkę szachów. Nic z tego - przy pierwszym biciu i zarazem wyjątkowo intensywnej serpentynie wszystkie figury, mimo magnetycznej podstawy, zmieniły swe położenie. To jednak, co dzieje się za oknem jest naprawdę oszałamiające. Krajobrazy chwilami przypominają zielone, szkockie wzgórza, chwilami nasze polskie Tatry, kiedy indziej zaś niższe partie Himalajów. Marysia dostrzegła tu Nepal, mnie zaś sceneria ta przypomina drogę do Dharamsali (Indie). Tam, podobnie jak tu, jedzie się stromymi zboczami wzgórz.
W 11 kilometrów przed Luang Prabang poczuliśmy zapach spalenizny. Autobus stanął. Wszyscy pasażerowie jak na zawołanie opuścili pojazd, w którym bez nawietrzenia nie sposób wytrzymać dłużej niż 5 minut. Tak też w cieniu przesiedzieliśmy godzinkę, w czasie której kierowca wraz z trzema pomocnikami wymieniał wodę w chłodnicy. Pomocna okazała się pobliska rzeka.

droga do Luang Prabang - Laos

Sobota, lipiec 11th, 2009
seria zza brudnej szyby

seria zza brudnej szyby

seria zza brudnej szyby

seria zza brudnej szyby

 

seria zza brudnej szyby

seria zza brudnej szyby

 

seria zza brudnej szyby

seria zza brudnej szyby

 

seria zza brudnej szyby

seria zza brudnej szyby

 

seria zza brudnej szyby - wsrod bananowcow

seria zza brudnej szyby - wsrod bananowcow

 

w cieniu zepsutego autobusu

w cieniu zepsutego autobusu

Viang Vieng - Laos

Czwartek, lipiec 9th, 2009

Na polach w pobliżu naszego bungalow od rana uwijają się całe rzesze ludzi. Chyba nadszedł czas na siewy - to tu, to tam pojawia się Laotańczyk z pękiem zielonych sadzonek. Właściciel naszego guest house`u, a zarazem właściciel pól, wystawił poza swój budyneczek wielki głośnik, z którego wydobywa się głośna, laotańska muzyka. Tak aby pracowało się przyjemniej.
Vang Vieng jest miejscem, w którym stosunkowo szybko można się w pełni zadomowić. Chyba potrzebowaliśmy takiego miejsca, w którym możemy na jakiś czas przystanąć, bez pośpiechu. Ma to także swój specyficzny klimat, gdy wychodzi się między Laotańczyków, a oni zaczynają cię rozpoznawać. Na jakiś czas wtopiliśmy się w rzeczywistość Vang Vieng - miejsca, o którego istnieniu jeszcze całkiem niedawno nie miałem pojęcia.
Czekamy na Lukasza, az wroci z Vientianu.

pola w Vang Vieng

Czwartek, lipiec 9th, 2009
widok z bungalow

widok z bungalow

praca

praca

Misja Visa by Cygas

Środa, lipiec 8th, 2009

Wczesnym rankiem, choc nie az tak wczesnym:) Wyruszylem na misje. Cel odebrac paszporty z ambasady chinskiej. Tak wiec wyruszylem juz na poczatku jak sie okazalo normalne autobusy juz o tej godzinie w strone vientianu nie jezdza takze pozostalo mi jechac pick-upem. Poza komfortem te dwa srodki transportu rozna sie jeszcze jedna bardzo wazna zecza pick-up jest strasznie wolny i zatrzymuje sie srednio co 30 min tak wiec do stolicy dotarlem z pewnym opoznieniem ale to i tak by nic nie zmienilo bo konsulat otwarty jest tylko do 11:30 a ja bylem tam dokladnie o 13. Po uroczystym ucalowaniu klamki udalem sie w blizej nieokreslonym kierunku w celu znalezienia noclegu. Nie trwalo to zbyt dlugo mieszkam w guest housie na uboczu, nie daleko ambasady niemieckiej. Do ambasady chin mam jakies 10 min drogi wiec moge sie jutro spokojnie wyspac i popoludniu powienienem byc na powrot w Vang Vieng