Archive for the ‘Rosja’ Category

w Moskwie nie znalezlismy internetu… a wiec Moskwa - 18 sierpnia

Środa, sierpień 19th, 2009

Podróż koleją transsyberyjską należy do tych, w których zacierają się granice pomiędzy dniem a nocą. Nie dość, że leżąc przez pięć dni na górnej półce (leżance) co jakiś czas zapada się w stan drzemania (przerywany jedynie posiłkiem bądź wyglądaniem z okna), to jeszcze każdego dnia wjeżdża się w inną strefę czasową. Rozpoczynając podróż w Ułan Ude nad Bajkałem miejskie zegary wskazywały godzinę piętnastą, dworcowe zaś, na których w całej Rosji obowiązuje czas moskiewski, wskazywały godzinę dziesiątą rano – różnica wynosiła pięć godzin. W miarę zbliżania się do stolicy różnica ta była coraz mniejsza. W czwartym dniu podróży wynosiła już zaledwie jedną godzinę. Wszystko to sprawia, że człowiek zatraca się w czasie, przestaje panować nad zegarkiem. Budząc się wypoczętym okazuje się, że jest jeszcze wczesny, ciemny poranek a za trajkoczącym oknem jak poprzedniego wieczoru widać jedynie tajgę. Piękne zatracenie.

Na te parę dni nasza życiowa przestrzeń ograniczona została do górnej półki o rozmiarach około 75 cm x 180 cm. Trochę problematyczne jest jedzenie – wysokość półki to około 50 cm. Jedząc posiłek przyjąć trzeba dość nienaturalną, przekrzywioną pozycję. Wprawdzie zawsze można zejść na dół (i tak czasami robiliśmy), lecz podróżując w dwie osoby, nie chcieliśmy naruszać przestrzeni innych podróżników (tym bardziej, że zazwyczaj mają na dolnych leżankach rozłożoną pościel).

Podróż koleją transsyberyjską to także znakomita okazja do poznawania ludzi. My trafiliśmy na bardzo miłych współpasażerów. Przez pierwsze trzy dni towarzyszyli nam Swietłana z narzeczonym, część drogi zaś przegadaliśmy z Aleksjejem i Dima. Swietłana opowiadała nam o swym życiu, najbliższych planach, problemach. Jakże inne są realia życia codziennego w syberyjskim mieście – szczególnie w czasie zimy. Temperatura spada tam nawet do -50 stopni Celsjusza. Na granicach miasta rozstawione są punkty kontrolne – gdy jest za zimno miasto jest zamknięte. Aleksjej z Dimą zaś wtajemniczali nas w tajniki niebezpiecznych, rzecznych spływów na katamaranach. Za rok planują rowerowy wypad do Mongolii. A konto tej wyprawy otrzymali ode mnie mapę tego pięknego kraju.

Cała Syberia wygląda dość podobnie - pagórki, brzozy, sosny, pięknie wyrzeźbione chmury. Parę razy na dzień pociąg zatrzymuje się na dłuższy, piętnasto- bądź dwudziestominutowy przystanek w większych miejscowościach. Jest to okazja aby wyskoczyć na peron i zaopatrzyć się w różne dobra od miejscowych babuszek – chleb, ogórki kiszone, jajka, piwo, czy pierożki. To właśnie kolej transsyberyjska była ogniwem rozwoju tutejszych miejscowości, to ona odgrywała najważniejszą rolę w historii tej części świata.

Większość syberyjskich miejscowości wiąże się z jakąś bardziej bądź mniej znaną nam historią. Krasnojarsk (4065 km od Moskwy) przykładowo był miejscem zsyłek najpierw dekabrystów (1826 r.) i pietraszewców (1849 r.) później także narodników i socjalistów. Granicę pomiędzy Azją a Europą przekroczyliśmy w pobliżu Jekaterynburga (1778 km od Moskwy) w rejonie gór uralskich. Znajduje się tam symboliczny słup – my niestety nie mogliśmy go odnaleźć. Była noc i padało.

Teraz jesteśmy w Moskwie. Przed chwilką wyszliśmy z mauzoleum Lenina. Cóż mogę powiedzieć – zwłoki historycznej tej postaci przypominają figurę z wosku. Trudno się dziwić – dwa razy w tygodniu (w poniedziałek i piątek) Lenin oddawany jest w ręce naukowców, a raz rocznie zanurzany jest w jakiś chemikaliach.

Za parę godzin wchodzimy do pociągu relacji Moskwa – Lwów…pętla zostanie zatoczona.   

Moskwa - Rosja

Środa, sierpień 19th, 2009
Transsyberia - jeden z dluzszych przystankow

Transsyberia - jeden z dluzszych przystankow

 

posilek w nienaturalnej pozycji

posilek w nienaturalnej pozycji

 

za oknem tajga

za oknem tajga

 

przestrzen zyciowa na pare dni

przestrzen zyciowa na pare dni

 

poranek w Moskwie - jeden z siedmiu "Palacow Kultury"

poranek w Moskwie - jeden z siedmiu

moskiewskie metro w drodze na dworzec kijewski

moskiewskie metro w drodze na dworzec kijewski

 

 widok z Placu Czerwonego na Kreml i mauzoleum Lenina

widok z Placu Czerwonego na Kreml i mauzoleum Lenina

 

Marysia ma ochote na lody wloskie

Marysia ma ochote na lody wloskie

Ulan Ude - Rosja

Piątek, sierpień 14th, 2009

 

Jesteśmy po stronie rosyjskiej, w Ułan Ude. O 10 czasu moskiewskiego wsiadamy na następne pięć dni do pociągu transsyberyjskiego. Ułan Ude jest już całkiem innym światem niż mongolskie stepy. Jurty zamieniły się w drewniane domki charakterystyczne już dla całego rejonu syberyjskiego.

Leżąc na naszych miejscach w wagonie coupe (zamknięty przedział z czterema leżankami) obserwowaliśmy mistrzów przemytniczej ceremonii. Przejście graniczne pomiędzy Mongolią a Rosją jest kolejnym po granicy chińsko – mongolskiej punktem na szlaku przerzutu różnych dóbr ze wschodu na zachód. Na dwie godziny przed kontrolą graniczną nasz przedział ewoluował ze składu ogromnych toreb wypchanych koszulkami, spodniami, butami, skarpetkami i wszelkimi innymi częściami garderoby, poprzez logistyczny punkt dowodzenia dystrybucji wszystkich tych dóbr pomiędzy sąsiednimi przedziałami, aż do, o dziwo, rodzinnej sielanki, gdzie mąż z żoną i małym dzidziusiem wybierają się w odwiedziny do rodziny.
Co tak naprawdę widzi celnik zaglądający do naszego przedziału?
Po pierwsze nas – brodatego, łysego faceta w dziwnych, indyjskich ciuchach i długowłosą dziewczynę w koszulce na ramiążkach. Co dalej? Widzi mongolską rodzinkę zajadającą się huszurami (baranie mięso zapiekane w cieście), gdzie dziecko płacze wniebogłosy szukając rękoma maminej piersi, ojciec popija kawę a wokół poniewierają się różne części składowe ich pokaźnego bagażu..
Jaka jest jednak prawda?
Mąż i żona znają się zaledwie od kilkunastu minut. Przemytnicy biorą do przedziału kobiety z dziećmi bądź ciężarne – cała niewinna akcja wygląda wtedy bardziej wiarygodnie. Naszemu przemytnikowi na początku drogi towarzyszyła inna niewiasta w ciąży, niestety przy wstępnej kontroli po stronie mongolskiej ze względu na nieprawidłowości w dokumentach została z pociągu wyproszona. Nic to. Po piętnastu minutach u jego boku siedziała już inna „żona”. Rodzinny inwentarz powiększył się za sprawą tej wymiany o jedno płaczące dziecko. Kiedy jest już rodzina, kolejnym etapem jest odpowiednie zaaranżowanie przestrzeni przedziału. W każdym miejscu zakamuflowane są przeróżne „pseudomarkowe” ubrania – z przeznaczeniem na sprzedaż. Tata ma na sobie dwie pary spodni i trzy pary bokserek, mama ma niezwykle nowo wyglądające buty i koszulkę z Adidasy. Nawet ja leżę na jakiejś narzucie, która w ciągu najbliższych godzin zostanie z pewnością spieniężona. Marysia w miejsce, w którym zazwyczaj w plecaku trzyma śpiwór teraz wciska dziesięć par skarpetek oraz stos koszulek. Cyrk trwa.
Celnik wypełnia dokumenty; naszym zdaniem wie dobrze o całej mistyfikacji. „Tak działa ten świat” – myśli sobie. Po przejechaniu granicy – trwa to jednak dobre 8 godzin, nadchodzi czas demistyfikacji. Przemytnicy odkopują wszystkie swe dobra wrzucając je do wielkich worów wystawionych na korytarzu. Uśmiechają się; znowu się udało.
W Ułan Ude na dworcu czekała na nas pani Maria wraz z mężem ze Stowarzyszenia Kultury Polskiej „Nadzieja”. Jeszcze z Ułan Bator zadzwoniliśmy do tej organizacji z pytaniem o możliwość noclegu. Państwo ci są nie tylko niezwykle życzliwi, ale również bardzo pomocni. W pociągu poznaliśmy Chen Ran`a – chłopaka z Chin, który samotnie podróżuje po świecie. Poza małym plecakiem wypełnionym do połowy książkami (miał nawet Tomasza Mann`a) u nóg jego leżał mały składany rowerek – jego środek przemieszczania się po bezdrożach. Kolega nasz nie wiedział za bardzo czego się spodziewać po stronie rosyjskiej – nie dość to ni w ząb nie potrafił porozumieć się z miejscowymi. Wraz z naszymi polskimi gospodarzami znaleźliśmy dla niego w miarę tani hotelik (możliwość przenocowania w Domu Polskim mają jedynie Polacy).
Stowarzyszenia Kultury Polskiej „Nadzieja” wydaje się bardzo prężnie działającą organizacją polonijną. Pani Maria (prezes organizacji) z pasją opowiadała nam o wielu dziedzinach ich działalności – wydają czasopismo, organizują różnorakie wyjazdy grup artystycznych, prowadzą szkółkę języka polskiego itd.). Niezwykle miło znaleźć się w takim miejscy na Syberii. Wspomniałem o możliwości podjęcia współpracy z naszą Grupą Twórczą Ocochodzi.

Ulan Ude - Rosja

Piątek, sierpień 14th, 2009
nasz wagon "coupe" w drodze z Mongolii do Rosji

nasz wagon

 

w Domu Polskim w Ulan Ude - Marysia i pani Maria

w Domu Polskim w Ulan Ude - Marysia i pani Maria

 

nocleg pod godlem

nocleg pod godlem