Turcja cd
Piątek, luty 27th, 2009No i siedzimy w małym pokoiku ubogiego hotelu w Istambule. Nie jest ogrzewany; jedno okno się nie zamyka – na zewnątrz, podobnie jak tutaj jest około 5 stopni. Zagościmy tu zaledwie do jutrzejszego poranka, gdy to czeka nas ponad trzydziestogodzinna przeprawa do miasteczka na wschodzie Turcji - Erzurum. Stamtąd będziemy musieli chwycić stopa lub skorzystać z autokaru aby podjechać 200 km do irańskiej granicy. Miasto to nie ma połączenia kolejowego z Teheranem, jednak jest to miejsce najbliższe naszego celu. Jedyny pociąg kursujący do Iranu wyjeżdża z Istambułu 4 marca – dla nas jest to za późno, nie zdążylibyśmy odebrać biletów do Indii (czekają na nas w Teheranie).
Azja przywitała nas po swojemu. Na moście odgradzającym Europę od Azji pewien turecki pucybut poprosił Łukasza o papierosa. Gdy go otrzymał gestem zachęty wskazał na łukaszowego buta. Chce się odwdzięczyć – pomyśleliśmy – tak to wyglądało.
Mimo prób odmowy jegomość wywalczył swoje. Po minucie szczotkowana butów zażyczył sobie 5 Lirasi (równowartość około 12 zł). Wkraczamy do Azji.























