Archive for lipiec, 2009

P.Loft diary part 1

Czwartek, lipiec 30th, 2009

Kolejna nieoczekiwana zmiana planow. Poniewaz wnioski o vize rosyjska zostaly odrzucone (biurokratyczna glupota) Pawel i Marysia udali sie do Mongoli juz dzisiaj. Wyjechali autobusem o 17 i powinni wlasnie dojezdzac do granicy. Ja zostalem, czekam na paszport i musze zalatwic vize mongolska itd. Jako, ze pomysl z praca nie wypalil do konca postaram sie dotrzec do Mongoli w poniedzialek (przy duzej dawce szczescia). Mimo tego co sie wydarzylo nie lamie sie, walka trwa - trzeba jechac dalej. Doswiadczenie to choc nieprzyjemne wiele mnie nauczylo i pozwolilo spojrzec na pewne sprawy z innego punktu widzenia. W kazdym razie trzeba duzo wiecej zeby sciagnac usmiech z mojej twarzy a jeszcze wiecej zeby mnie zatrzymac, takze z glowa podniesiana do gory ide na piwo gdyz ekipa czeka.:)


Pekin - Chiny

Wtorek, lipiec 28th, 2009

Powolutku przejaśniają się perspektywy najbliższych dni. Ja z Marysią jak najszybciej ruszamy w mongolskie stepy – najprawdopodobniej już w piątek. Łukasz zaś od jutra (na czas załatwiania dokumentów tymczasowych) podejmuje pracę barmana w naszym pekińskim hostelu P.Loft. Spotkamy się za dwa tygodnie nad Bajkałem – w Ułan Ude, skąd razem już ruszamy Transsyberią do Europy. Pod koniec naszej półrocznej podróży drogi nasze się rozjeżdżają – tak jednak bywa. Ważne, że wszyscy mamy uśmiechy na ustach. My cieszymy się ze zbliżającej się Mongolii (tęsknię za nią od pięciu lat), Łukasz nie posiada się ze szczęścia z możliwości pracy w tak przeinteresującym miejscu z podróżnikami z całego świata.
Wszystko jednak ostatecznie wyjaśni się jutro. Z rana ruszamy do Ambasady Federacji Rosyjskiej - dowiemy się ile potrwa załatwienie wizy. Mongolską mamy mieć już jutro – mongolscy urzędnicy zdając sobie sprawę z uroków zielonych stepów wprowadzili tylko jedną metodę jej uzyskania – kosztowną wizę ekspresową (wyrobienie trwa jeden dzień – 500Y).
Mongolia w mej pamięci jest krainą nadzwyczajną. Piękna przyroda, mistyczna pustynia, życzliwi ludzie, jurty, totalne bezdroża, gwiazdy…wszystko to już całkiem niedługo. Czas ucieka – tym razem nie mamy tyle czasu jak ostatnio. Do Rosji dotrzeć musimy już na 12 sierpnia. Mam jednak zamiar zrobić z tym czasem wszystko, co możliwe.

Pekin w paru ujęciach

Wtorek, lipiec 28th, 2009
urywek

urywek

metro dzisiejszego wieczoru (który u Was nastanie za 6 godzin)

metro dzisiejszego wieczoru (który u Was nastanie za 6 godzin)

młodzież wszechchińska

młodzież wszechchińska

centrum chińskiej władzy

centrum chińskiej władzy

Mao i fontanna

Mao i fontanna

Mao i tryskająca fontanna

Mao i tryskająca fontanna

wieczorny spacer aleją wokół Placu Piananmen

wieczorny spacer aleją wokół Placu Piananmen

rejon Xidan w pobliżu Tiananmen

rejon Xidan w pobliżu Tiananmen

rejony ulicy Dongzhimen

rejony ulicy Dongzhimen

Pekin - Chiny

Poniedziałek, lipiec 27th, 2009

W stolicy zostac musimy nieco dluzej. W nocy Lukaszowi skradziono plecak z paszportem i kamera. Musimy zalatwic dokumenty tymczasowe co zajmie conajmniej tydzien. Zycie.

Pekin - Chiny

Niedziela, lipiec 26th, 2009

Jesteśmy w Pekinie. Podróż pociągiem była, muszę przyznać, dość męcząca. Różnica pomiędzy pociągiem ekonomicznym a takim, którym przebyliśmy przykładowo odcinek Guilin – Shanghai polega, nie tylko na mniejszej przestrzeni życiowej, lecz również na braku klimatyzacji. Zamiast nawiewu, jak do tej pory, na modłę indyjską u sufitu wagonów przymocowane są kręcące się wentylatory. Jest ich jednak znacznie mniej niż w Indiach przez co właściwie całą drogę pasażerowie zlani są potem. Dodatkowym utrudnieniem, jak okazało się stosunkowo szybko, były ograniczone możliwości zmiany pozycji. Podróż trwała 22 godziny. Nic to jednak – jesteśmy w stolicy. Pięknym było przemierzać pogrążone w ciemności Chiny. Nim jednak zapadła ciemność obserwowaliśmy co dzieje się za oknem. Póki Chińczycy nie ingerują w otaczającą ich przyrodę, przyznać trzeba, że kraj ten jest piękny. Mijaliśmy malownicze góry, szerokie rzeki. Większość jednak z ponad 9 milionów km² powierzchni tego kraju zajmują betonowe bokowiska. Nie dość to ekspansja chińskiego budownictwa cały czas z wielkim impetem postępuje do przodu. Co chwilę zauważyć można ogromne dźwigi i metalowe konstrukcje – Chiny dalej się zabudowują. Gdy praktycznie bez snu dojechaliśmy do Pekinu, na dworcu odebrała nas znajoma z pociągu do Shanghaiu, która w międzyczasie (gdy mieszkaliśmy w Shanghaiu) zdążyła już wrócić do domu, do stolicy. Poinformowała nas, że pierwsze kroki nie skierujemy w stronę hotelu, lecz do niej do domu. Tak też się stało. Klejący i zmęczeni wspięliśmy się na dwunaste piętro jednego z bloków w zachodniej części Pekinu (w drodze powrotnej zjechaliśmy windą – dlaczego tego nie zaproponowała na początku? Nie wiemy). Po wypiciu paru kubków herbaty jaśminowej przyszedł i czas na drogę do Ploft – hotelu, w którym mamy rezerwacje. Jutro składamy wnioski na wizę mongolską.

Pekin - wieczorne chwile

Niedziela, lipiec 26th, 2009
plac Tiananmen - pora wieczorna

plac Tiananmen - pora wieczorna

plac Tiananmen

plac Tiananmen

hutongi

hutongi

Shanghai - Chiny

Piątek, lipiec 24th, 2009

No i czas ruszać dalej. Jutro w południe wsiadamy do pociągu relacji Shanghai – Pekin. Uczymy się Chin – jak taniej podróżować, jak poruszać się po mieście, gdzie jeść i jak. Jak się okazuje podróż po kraju – nawet na dość sporych dystansach – nie musi być tak droga, jak początkowo myśleliśmy. Wybór co do rodzaju podróżowania nie dotyczy tylko klasy (hard seat, soft seat itd.) lecz również rodzaju pociągów. Na jutro wybraliśmy najtańszą opcję – pociąg ekonomiczny w przedziale hart seat (20 godzin, około 80 yuanów).
W Shanghaiu czujemy się znakomicie. Nie dość, że atmosfera tego miasta bardzo przypada nam do gustu, to jeszcze trafiliśmy do przemiłego hotelu – Sleeping Dragon. Wieczorami w sali na dole spotyka się towarzystwo z całego świata. Poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi. Są Francuzi, Amerykanie, Brytyjczycy, jest nawet Radek z Polski. Co ciekawe jest tłumaczem literatury fantastycznej – ciekawa postać. Dzięki Francuzom wiemy gdzie udać się gdy dojedziemy już do Pekinu. Ostatnim razem mieszkałem w Far East Hotel w pobliżu osławionych hutongów. Teraz ciekawszą opcją wydaje się nocleg w hotelu, który jakiś czas temu był więzieniem.
Sam na razie nie wiem jak myśleć o Chinach. Z jednej strony wszyscy wiemy ile krzywdy narodziło się w tym właśnie kraju – Tybet, pac Tiannanmen i inne historie, z drugiej zaś ludzie, jak w każdym innym miejscu na ziemi, chcą żyć spokojnie, są przy tym uśmiechnięci i życzliwi. Wszystko mieni się w odcieniach szarości – nie jest białe i czarne.

Shanghai - Chiny

Piątek, lipiec 24th, 2009
urywek Shanghaiu

urywek Shanghaiu


wieczorną porą - główna ulica Shanghaiu

wieczorną porą - główna ulica Shanghaiu


Marysia w największym mieście tego świata

Marysia w największym mieście tego świata


Marriott Hotel

Marriott Hotel


centrum handlowe

centrum handlowe


centrum Shanghaiu

centrum Shanghaiu


pobliże naszego hotelu

pobliże naszego hotelu

Shanghai - Chiny

Środa, lipiec 22nd, 2009

Zostaliśmy napiętnowani. Zaćmienie słońca było genialne. Ciemność wyzwoliła w nas  pokłady dzikiego entuzjazmu. Właściwie słońce widzieliśmy przez krótką chwilę – od rana nad Shanghaiem kłębiły się ciemne chmury. Deszcz spadł dopiero kiedy zaczynało robić się ciemno. Może dla osób, które dla tego zjawiska przyleciały z innej części świata, aura pogodowa popsuła tę ważną chwilę. Dla nas nie maiło to żadnego znaczenia. Był to kolejny dowód tego, iż nic na tym świecie nie jest doskonałe. Gdy zapadła totalna ciemność popadliśmy w szaleństwo. Biegaliśmy wokół krzycząc wniebogłosy. Dziwne uczucie – jasny poranek zamienia się w noc, zapalają się światła, przez ciało przechodzą dreszcze. Osiągnęliśmy ekstremum tej wyprawy, teraz powoli możemy wracać do domu. Przed nami jeszcze wiele drogi.

zacmienie slonca - Shanghai

Środa, lipiec 22nd, 2009
czekamy

waiting for the sun, waiting, waiting, waiting, waiting...

 

waiting...

waiting...

 

tez waiting

tez waiting

 

jedyna chwila slonca

jedyna chwila slonca

 

zapalono latarnie - sciemnia sie

zapalono latarnie - sciemnia sie

 

zaczelo padac

zaczelo padac

 

stalo sie

stalo sie

 

dziwne zdjecie...z pania

dziwne zdjecie...z pania

 

po 6 minutach ciemnosci

po 6 minutach ciemnosci